niedziela, 14 kwietnia 2013

U Gródziaska ♥

Cześć Mordeczki! :)

No to może zacznę od tego mojego biadolenia jak to nie miałam czasu tu zajrzeć przez ostatni czas. No ale niestety tym razem Wam się przyznam po prostu mi się nie chciało! xD Wolne chwile wolę spędzać z Michałem siedząc u mnie lub rozmawiając na skypie. Ale dziś był właśnie wyjątek! a mianowicie to ja zostałam zaproszona do Miśka.

Zacznę może od tego, że od samego rana byłam w ogromnym stresie... można nawet rzec, że byłam PRZERAŻONA! Wiadomo, że każdy by chciał, aby pierwsze spotkanie z rodzicami swojej drugiej połówki wypadło jak najlepiej. Z tego co czytałam nie tylko ja tak mam więc jest git! ;]

Mamuśka zawiozła mnie przed 13 Misiek już czekał na mnie na przystanku - ustaliliśmy wcześniej wspólnie, że od razu po przyjeździe pójdziemy na spacer. Miałam okazję poznać babcię Michała no ale nie kurna "Chodź skręcimy w stronę garaży" (po prostu się wstydził xD) Poszliśmy na spacer do lasu (tiku_tiku) Gródzias zaciągnął mnie na rajd! ;D ja w płaszczyku, botkach - elegancko ubrana musiałam zapierniczać po tym cholernym błocie, buty mieliśmy tak uwalone, że to jakieś przegięcie! A najlepsze jest to, że normalnie mogliśmy iść drogą, bo w tym roku wstęp był wolny!!!! A no i jeszcze władowałam się nogą w śnieg po same kolano! xD


jaki ze mnie Kurdupel xD

Dochodząc już do "drugiego mostku" do Miśka zadzwonił telefon - był to tato Michała, powiedział, że Nas widzą więc podeszliśmy, ładnie podałam rękę przedstawiam się. Czułam taki lekki stres, ale później już mi wszystko minęło. Poobczajaliśmy samochody, Michał rozpoznaje każdą nazwę! ;o Rodzice po jakimś czasie poszli, a my zostaliśmy sami wtedy już wszystko ze mnie "spłynęło" czułam się tak swobodnie. Też jeszcze trochę postaliśmy i zaczęliśmy się zbierać. Dogoniliśmy rodziców Michał, bo zrobił się mały korek, nie można było przejść na drogę, bo miała być druga tura jazdy....

No, ale mój Kochany niecierpliwy Michaś (nie było to zbyt mądre) wyciągnął mnie w górę i szliśmy przez las. Nie obyło się bez kilku wywrotek Skarbeczka, no i ja mało co nie wleciałam przez niego do wody, haha - Ci ludzie obok musieli sobie pomyśleć "no pojebani"

W drodze powrotnej trochę mi poopowiadał, pokazał kilka budynków, kościół (kościołopodobny) i wbiliśmy do mieszkania. Tam pierwsze co przykuło moją uwagę to ogromna palma, w salonie, namalowana przez Pana Tomka. Nie mogłam się napatrzeć! Ogólnie bardzo ciekawy wystrój - a że jestem z organizacji reklamy to coraz bardziej przykuwa to moją uwagę.




Mordeczek wyczyścił mi buty, tzn. mojej mamy - jakbym wróciła w takich uwalonych by mnie chyba zabiła! ( i tak zaczęła mnie się czepiać, że takie mokre... ale to tam ciul, ważne że całe!) Zaraz po Nas wrócili rodzice, którzy też mieli niezłe przygody - mamuśka rozwaliła sobie spodnie, a tato chyba coś z kurtką.

Uwaliliśmy się na łóżko i oglądaliśmy "Daleko jeszcze?" jak nie widzieliście to polecam! zajebista komedia oglądałam już ją chyba 3 raz. Zostałam poczęstowana przepysznym sernikiem, robionym przez mamę Michała oraz roladą lodową - w dodatku moją ulubioną! Po 18 wszyscy razem mnie odwieźli

Michał ma bardzo fajnych i wyluzowanych rodziców. A przede wszystkim wesołych! cały czas się śmiali :] Co mnie rozluźniło już do końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz