Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie codzienne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Życie codzienne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

Tony Parsons - Mężczyzna i chłopiec

Witam! :)

Dzisiejszy dzień był tak nudny... że nawet nie mam co się tutaj za bardzo rozwodzić. Na szybkiego napiszę Wam co dziś porabiałam a w dalszej części, opisze książkę, którą dziś skończyłam. Wiec jeżeli jesteście ciekawi to zapraszam.

Pongo obudził mnie przed 7 (budzik nastawiłam sobie na 8:30) ale czego się nie robi dla ukochanego Śmierdziocha. Wstałam, ogarnęłam się i wyszliśmy na poranny spacer. Po powrocie do domu zrobiłam sobie śniadanie, obejrzałam parę filmików moich ulubionych vlogerek i zabrałam się za czytanie. W końcu dobrnęłam do końca i udało mi się skończyć kolejną książkę. Nie tracąc czasu zabrałam się za drugą cześć "Dziennika Bridget Jones" Przed 12 wpadł dziadek, przyniósł mi przepyszny krupnik ( nie, nie ten wiśniowy) wziął też Ponga na spacer. W ogóle rozkminiłam dzisiaj taktykę mojego dziadka do kreślenia numerów w toto lotku (ale sobie wymyślił, oczywiście nie będę tutaj zdradzała jego tajnych sposobów ; D ) Po obiedzie wykąpałam się, pomyłam naczynia. Jakoś przed 16 przyszła Magda - pobajerowałyśmy troszkę, wzięłyśmy Ponga na spacer przy okazji kupiłam sąsiadce papierosy. Wieczór spędziłam na skypie z Michałem.

Mężczyzna i chłopiec - jeden z największych bestsellerów rynku brytyjskiego z 2000 roku. Książka porównywana jest do "Dziennika Bridget Jones" ( o której już niebawem na blogu) tyle, że opisana z męskiego punktu widzenia. Narrator Harry Silver ma wymarzone życie - doskonałą pracę w telewizji, kochającą i piękną żonę Gine, wspaniałych rodziców i przede wszystkim syna - Pata. Gdy zbliżają się jego trzydzieste urodziny,zastanawia się, czy nie brakuje mu niczego w życiu i czy bezpowrotnie skończy się jego młodość. Nierozważny jednorazowy skok w bok sprawia, że nasz główny bohater powieści traci wszystko... Gina, która nie potrafi wybaczyć mu zdrady, spełnia swoje młodzieńcze marzenia i wylatuje do Japonii. Harry stopniowo dojrzewa i uświadamia sobie że chce uczestniczyć w dorastaniu swojego ukochanego syna. Czy Harry uporał się z wychowaniem syna? Jak na jego życie wpłynie nowa miłość? Czy po powrocie z Japonii Gina odzyska Pata? O tym wszystkim przekonajcie się sami!

"Na świecie jest wielu miłych ludzi, miliony ludzi, w których można się zakochać. Ale jest tylko jedna osoba, której usta idealnie pasują do twoich" 

Jak dla mnie jest to wspaniała opowieść o sile więzi, pomiędzy samotnie wychowującym  ojcem, a synem. Harry uczy się, jak być dobrym ojcem,jak dbać o syna, spotykając przy tym wiele przeciwności losu. Książka jest naprawdę wzruszająca, pouczająca i pomaga w poznaniu wszelkich tajników bycia rodzicem.


                                             
 "Miłość oznacza, że wiesz, kiedy pozwolić komuś odejść" 

środa, 20 maja 2015

Książka | Zakupy | Wieczorny seansik

Cześć Łobuzy : )

Tak jak Wam wczoraj pisałam, dalszą część mojego dnia spędziłam u Michała. Pobajerowałam trochę z teściową (takie tam rodzinne ploteczki) Michał wziął się za odrabianie lekcji, a ja w tym czasie przeczytałam kilka rozdziałów książki, mam ją już na wykończeniu - zostało mi jeszcze z 5 rozdziałów. Później pojechaliśmy na małe zakupy do Biedronki, przy okazji kupiliśmy coś na kolację i do filmu. Zajrzeliśmy też do Rossmanna w sumie to go tam zaciągnęłam, bo już prawie zamykali. Dokupiłam kilka kosmetyków dla mamy, wybrałam też coś dla mamy Michała (bo jak to on nie wiedział co ma kupić)

Wieczorem obejrzeliśmy film (ale o tym zrobię taki osobny post z filmami, które w ostatnim czasie udało mi się obejrzeć) Michał zrobił pyszną kolację. Poszedł się wykąpać, zaraz po nim ja. Później jeszcze trochę posiedzieliśmy i po 23 poszliśmy spać.

Rano nie mogłam go dobudzić, śmiał się przez sen i gadał jakieś głupoty. Ogarnęliśmy się i Michał odwiózł mnie do domu. W drodze powrotnej towarzyszył nam Igor, z którym od czasu rekolekcji zamieniłam kilka zdań. Ja wróciłam do domu, a Michał pojechał do szkoły. Od razu wzięłam Ponga na dwór, który cieszył się jakby mnie przynajmniej rok nie było w domu! Zjadłam śniadanie, później poszłam sąsiadce po papierosy ( z moich obliczeń wynika że chodzę co drugi dzień)

Pogoda jest tak paskudna, że człowiekowi odechciewa się wszystkiego! Cały dzień spędziłam w domu, oprócz szybkich "spacerów" z Pongiem, który nie lubi chodzić po deszczu i zaraz jak tylko wyjdzie z klatki zawraca do domu. Ogarnęłam trochę w domu, pomyłam naczynia.  Po południu odwiedziła mnie Magda, trochę posiedziałyśmy, pogadałyśmy. Jak poszła to obejrzałam Pierwszą Miłość. Posiedziałam trochę z rodzicami, resztę wieczoru spędziłam czytając książkę i rozmawiając z Michałem na skypie.

                                                              Jeszcze jak zaczynałam ją czytać.

wtorek, 19 maja 2015

Księgarnia | Spacer po mieście

Cześć : )

Miałam tu jeszcze wczoraj zajrzeć, ale najzwyczajniej w świecie zasnęłam... Poniedziałek zleciał mi w mgnieniu oka (już niecały miesiąc do egzaminów zawodowych) Rano wstaliśmy jakoś przed 9, mój Michał zaspał na pierwszą lekcję. Wstał ogarnął się, później jeszcze trochę porozmawialiśmy. W końcu zabrał ode mnie plejkę, która zajmowała sporą część mojej komody i poszedł do szkoły.

Wstałam, ogarnęłam w pokoju, skoczyłam sąsiadce po papierosy, później wzięłam Ponga na dwór. Pogoda była fajna, więc szkoda by było z niej nie skorzystać i siedzieć w domu - napisałam do Magdy czy wybierze się ze mną do księgarni w poszukiwaniu mojej książki. Przed 13 była już u mnie. W księgarni oczywiście nie było książki, którą chciałam kupić, ani żadnej która jakoś szczególnie przykułaby moją uwagę. W drodze powrotnej wstąpiłyśmy jeszcze do Rossmanna tam kupiłam dwie książki i część prezentu na Dzień Matki (nie będę teraz pisała co to za książki, bo zrobię o tym osobny wpis pod koniec maja)

Na obiad miałam znowu pierogi - kurde jak będę jadła je tak często to w końcu mi zbrzydną (taa jasne!... :D ) Po 16 wpadła do mnie Magda przyniosła mi kolejne książki w tym mojego ukochanego "Szatana z 7 klasy" ♥  Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, obejrzałyśmy Pierwszą Miłość i Ugotowanych. Wieczór spędziłam na skypie z Krzyśkiem, a później z Michałem -powtarzaliśmy jeszcze trochę do sprawdzianu.

Dzisiaj prawdopodobnie jadę do Michała na noc. Ma wpaść do mnie po lekcjach i moja mama zawiezie nas do niego.

Zdjęcie z  19.05.2013  ♥

poniedziałek, 18 maja 2015

Nauka | Przedwiośnie | Wieczorny seansik

Cześć Łobuzy ! :)

Dzisiaj przychodzę do Was z wczorajszych postem. Niedziela zleciała mi bardzo szybko, ale też całkiem przyjemnie. Wstałam wczoraj przed 10 (miałam jechać z dziadkiem na takt rowerowy, ale za późno się położyłam i nie dałabym rady wstać tak wcześnie) Pokręciłam się po pokoju, włączyłam ulubioną muzykę, popisałam chwilę z Magdą.

Przed obiadem zabrałam się za przygotowywanie materiałów (sprawdzianów, notatek, starych zeszytów) dla Michała.Tym razem padło na Przedwiośnie - ja to chyba powinnam zostać jakąś nauczycielką albo korepetytorką ; D

Jakoś po 16 czekałam  pod blokiem na Michała, zjechaliśmy samochodem do Biedronki na małe zakupy. Po powrocie od razu zabraliśmy się za naukę. Wcześniej kazałam mu się trochę przygotować, przeczytać streszczenie i wypisać wszystkie najważniejsze informacje. Poszło Nam w miarę szybko także mam nadzieję, że to zaliczy ; ) Pod wieczór obejrzeliśmy "Uniewinnionego" później poszłam się wykąpać, zaraz po mnie poszedł Michał - ja w tym czasie odpaliłam laptopa i trochę poszperałam w sieci. Zrobiłam nam pyszną kolację i włączyliśmy kolejny film na którym Michał w połowie zasnął - " W imię ojca" A Wam jak zleciała wczorajsza niedziela?


niedziela, 17 maja 2015

Konkursy | Koniec szkoły | Stypendium

Cześć :)

Ostatnim już tematem związanym ze szkołą, który chciałabym tu poruszyć to - konkursy i moje zakończenie szkoły. Jak już wcześniej Wam pisałam, razem z dziewczynami zostałyśmy laureatkami III miejsca w konkursie "Najlepszy w zawodzie" Byłyśmy w kwietniu w Wałbrzychu na gali rozdania nagród. Były aż 34 zawody.... więc się "trochę" nasiedziałyśmy. Tak jak przypuszczałam każda z Nas otrzymała dysk przenośny, pena i długopis oraz dyplom. Nie powiem, bo nagrody były bardzo ciekawe (jakieś zestawy z narzędziami, kosiarki, zestawy dla fryzjerów, tablety, laptopy...) Ja bardzo ucieszyłam się z dysku (w końcu będę miała swój osobny na moje wszystkie zdjęcia i inne pierdoły)

Kolejnym konkursem - był konkurs religijny :D Z księgi Jonasza, Ewangelii Łukasza i Dziejów Apostolskich. W etapie szkolnym zajęłam pierwsze miejsce. Później pojechaliśmy do Świdnicy na etap wojewódzki  ani ja ani Maciek nie zajęliśmy żadnego miejsca. Dostaliśmy pamiątkowy dyplom, księdzu zabrał nas jeszcze do Maca - ale przez moją chorobę lokomocyjną podziękowałam i nie wzięłam nic. 

24kwietnia oficjalnie ukończyłam edukację w technikum z najwyższą średnią w szkole, czerwonym paskiem i stypendium (Mogłam sobie odhaczyć dwa cele w moim dzienniczku) Także jestem z siebie dumna! Fajnie było powspominać te wszystkie wspólne lata razem. Na pewno będę tęsknić za pewnymi osobami, nauczycielami - naszą poligrafią! ♥ grafiką, PR, a czasem nawet i za organizacją i tymi wszystkimi rozmowami telefonicznymi... : )

Porządki | Tort | Urodziny mamy

Hej!

Jest już trochę późno, ale postanowiłam jeszcze tutaj zajrzeć i co nieco napisać o wczorajszym i dzisiejszym dniu. Jak już wcześniej pisałam zabrałam się wczoraj za porządki w pokoju, żeby dzisiaj mieć już z głowy - tak też zrobiłam. Ogarnęłam wszystkie ciuchy, a tego chyba nie lubię najbardziej... wytarłam kurze, poodkurzałam, a nawet pomyłam okna. Po południu wpadła do mnie Magda - trochę pogadałyśmy, obejrzałyśmy telewizję (nie ma to jak włączać na nowo dekoder co 5minut...) Wieczorem pogadałam trochę z Michałem na skypie.

Dzisiaj wstałam jakoś przed 10 i od razu poszłam pod prysznic. Susząc włosy zapukała do mnie sąsiadka, czy pójdę jej do sklepu po papierosy.Więc moje występy artystyczne przed lustrem musiały się nieco skrócić.. :D  Rodzice kupili na obiad pierogi - Pati myślę że teraz nie będziesz miała mi tego za złe, ale lepsze są te od konkurencji. Później każdy podzielił się obowiązkami i dokończyliśmy wczorajsze sprzątanie. Po obiedzie pomogłam mamie robić tort - dziś wyprawiała swoje 40ste urodziny. Po 15 przyszła babcia z dziadkiem posiedzieliśmy, pojedliśmy, obejrzeliśmy powtórkę "Małych gigantów"  Dziadek i tato jak zwykle ostro dyskutowali : Komorowski & Duda. Pod wieczór odwiedziła mnie Madzia, przyniosła mi książki dla mojego chrześniaka (sama je przeczytam bo wydają się ciekawe! :D) i jedną część przygód Tomka Wilmowskiego.

Miałam dziś pojechać na noc do Miśka, ale że mam tak niezdecydowanego faceta to jak zawsze wyszło zupełnie inaczej. Prawdopodobnie to on jutro przyjedzie do mnie, ale jeszcze wszystko może się zmienić - w końcu to Michał...


sobota, 16 maja 2015

Trudny okres

Hej!

Dzisiaj przejdę do bardzo trudnego dla mnie tematu mianowicie - matury... Większość pewnie jeszcze nie wie, ale Ci najbliżsi już tak, nie zdawałam matury w tym roku. Teraz każdy pomyślał dlaczego!? jak to? Do mnie samej to nie dochodziło przez bardzo długi czas. Pierwsze myśli narodziły się jakoś w połowie marca. Główną przyczyną była pewna nauczycielka, jej sposób nauczania, niesprawiedliwość jaką zaczęłyśmy zauważać. Chodziłyśmy nawet z Magdą w tej sprawie na rozmowy do naszej wychowawczyni, dyrektorki... Jedyne co mogę teraz powiedzieć to że żałuję, że nie poszłyśmy z tym od razu do dyrektora może sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie będę się tu też jakoś specjalnie rozwodzić nad tą całą sytuacją (na pewno nie na blogu, jeżeli ktoś jest ciekaw całej tej zagmatwanej "akcji" może napisać do mnie maila) Chcę Wam przedstawić tylko taki mały zarys ostatnich zdarzeń .Myślę też, że bardzo duży wpływ na naszą decyzję wywołał podział naszej starej klasy... Zmiana środowiska, wszystkich nauczycieli od przedmiotów maturalnych. Dla mnie to totalna głupota!

Po wycofaniu deklaracji stanęli za Nami wszyscy nauczyciele! Najbardziej wzruszyła mnie pani od polskiego, która uczyła nas przez 3 lata... Nie mogła w to uwierzyć, że nie zdajemy matury w tym roku... ja sama nie mogłam w to uwierzyć, nikt nie mógł.  Zaciągnęła nas do dyrektorki, że mamy to wszystko wycofać! Ale my już wiedziałyśmy, że tego nie zrobimy. Nie po tym jak zastanawiałyśmy się nad tym przez prawie 2tygodnie... Nie po tych wszystkich przykrych sytuacjach. Niestety odbiło się to później jeszcze na Nas w ostatnich tygodniach szkoły - ale aż szkoda mi o tym wszystkim pisać.

Czy żałuje tej decyzji? Zdecydowanie nie! Fakt dziwnie się z tym czułam, zwłaszcza gdy już nadeszły te dni, w których wszyscy pisali matury. My zdamy je za rok, ze świadomością, że jesteśmy do tego dobrze przygotowane, bez żadnych większych stresów i nerwów. I damy sobie radę! 

piątek, 15 maja 2015

Przerażający sen

Witam wszystkich w ten piątkowy słoneczny dzień ; )

Wczoraj w nocy nadrobiłam trochę zaległych wpisów (więc na dniach będziecie mogli przeczytać co się u mnie działo) Niestety jeszcze sporo mi zostało, ale teraz postanowiłam pisać na bieżąco. Mam nadzieję, że tym razem  moje plany nie skończą  się tylko na zbędnych obietnicach.

Niedawno skończyłam ogarniać w kuchni - moi rodzice mają teraz wolne więc będę miała więcej czasu dla siebie. Nie mogę się doczekać końcówki maja - ale myślę że moja przyjaciółka jeszcze bardziej! Trzeba będzie nadrobić ten stracony czas... Ale przechodząc teraz do jakiegoś konkretniejszego tematu mam kilka pomysłów dotyczących nowych postów na bloga - myślę że taka nowa seria przypadnie Wam do gustu. Zabieram się zaraz za porządki w pokoju, żeby jutro już mieć spokój, ale najpierw przejdę się trochę z tym moim Łobuzem.

Uwielbiam również moje popierdzielone sny! ten to był niemal jak jakiś kryminał.. [...] Byłam sama w domu, było ciemno, noc. Obudziłam się, żeby pójść się czegoś napić, wstałam z łóżka na korytarzu słyszałam jakieś głosy, podeszłam do drzwi, patrzę przez wizjer - a tam moja "ukochana" sąsiadka w towarzystwie policji. Wyglądała jak jakaś czarownica, miała potargane siwe włosy, biały fartuszek - taki coś w stylu pielęgniarek. Funkcjonariusze skuli ja w kajdanki i sprowadzali po schodach w dół. Na korytarzu był ogrom moich sąsiadów i ludzi zupełnie mi nieznanych.  Z mieszkania pani Bronisławy medycy wynosili niemowlęta owinięte w koce poplamione krwią... Następnego dnia okazało się, że moja sąsiadka kradła wszystkie niemowlęta z osiedla i przeprowadzała na nich przedziwne eksperymenty...

Pozostawię to bez komentarza... Za dużo książek Browna... :D A jeżeli już o nim mowa to zapraszam Was dzisiaj na krótką opinię  jednej z jego powieści.

Śniadanko i poranne rozmowy na skypie z Magdą

Instagram

Hej Łobuzy! ;) 

Nie wszyscy jeszcze wiedzą, ale już od jakiegoś czasu wznowiłam moje konto na Instagramie - https://instagram.com/hayyleyyx/  Więc jeżeli chcecie wiedzieć co porabiam na bieżąco to serdecznie zapraszam do obserwowania. Znajdziecie tam głownie zdjęcia z moich podróży, tego co aktualnie czytam, co oglądam czasem zdarzy się że dodam jakieś swoje zdjęcie, ale ostatnimi czasy to rzadkość.

Kiedy wpadasz?

Święta | Natan | Rodzinnie

Witam wszystkich ;*

Ostatnio znowu miałam dłuższą przerwę w pisaniu (miałam już napisać tutaj w poniedziałek, ale ostatnio mój czas wypełniają książki) Wracając jeszcze do wpisów z ubiegłych miesięcy dzisiaj w skrócie opowiem Wam  jak spędziłam tegoroczne święta wielkanocne.

W piątek razem z Magdą malowałyśmy pisanki - wyszło Nam to całkiem nieźle. W sobotę byłyśmy poświecić koszyczki. Po powrocie z kościoła wzięłam się za pieczenie babeczek. Zadzwonił do mnie dziadek, że odwiedzi mnie jakiś "kolega" który do mnie specjalnie przyjechał. Jak się okazało był to mój kuzyn Dawid, którego gorąco pozdrawiam! ; ) Posiedzieliśmy, chwilę pogadaliśmy. Włączyłam mu grę na xboxie i poszłam się wykąpać.

Po południu wpadł do Nas dziadek z moim małym szkrabem - mowa tu oczywiście o moim chrześniaku Natanie. Ale ten Rudzielec urósł! Od razu mu się buzia ucieszyła jak zobaczył znajomą twarz (jeszcze taką ciotkę, której dał w kość podczas pasterki...) Po 17 przyjechał po mnie Michał odwieźliśmy Dawida do dziadków i pojechaliśmy do niego. Jak dobrze pamiętam to pokręciliśmy się trochę samochodem po okolicy, a wieczorem oglądaliśmy "Małych gigantów" Zostałam u jego rodziców na śniadaniu - pierwszy raz jadłam żurek! ♥ Po śniadaniu poszliśmy wspólnie do kościoła, a około 12 Michał zawiózł mnie do domu.

Pierwszy dzień świąt spędziliśmy u babci od strony mojego taty. Tak jak zawsze babcia z ciocią pytały jak tam w szkole... a później już tylko siedziałam i bawiłam się z kuzynką. Wieczorem wpadliśmy jeszcze do dziadków, żeby posiedzieć trochę  w towarzystwie wujka, Honoraty Natiego i Dawida bo w poniedziałek mieli jechać zaraz po śniadaniu (" Dziadek Jasiu 1300..." ) :D

W Lany Poniedziałek pojechaliśmy do dziadków na obiad, tym razem w towarzystwie Michała. Przez godzinę namawiali mnie do zmierzenia sobie cukru... ; / ( "Jak masz niedocukrzenie to idz do lekarza!") Uwielbiam dyskusję mojej mamy i dziadka... jak oni zaczną gadać to końca nie widać!....
Wróciliśmy do domu około 17, walnęliśmy się na łóżku zaczęliśmy oglądać jakiś film, ale z tego co pamiętam to byłam tak zmęczona, że zasnęłam.

Moje Słodziaki ♥ pisanki, Natuś, szynszyla Lana, Rudzielec, U Michała

poniedziałek, 4 maja 2015

Chill z Magdą | Grill | Lody

Witam ponownie :)

Żeby trochę odbiec od tego co działo się u mnie parę miesięcy temu - postanowiłam napisać Wam co wydarzyło się u mnie w przeciągu ostatnich dni. Nie wiem czy wszyscy wiedzą czy też nie, od zeszłego piątku mam już wakacje (o zakończeniu szkoły będzie jeszcze osobny wpis, także jak jesteście ciekawi z jakimi wynikami ukończyłam technikum to niebawem pojawi się o tym notka) Przez ostatni tydzień trochę odpoczywałam - czas spędzałam głownie z chłopakiem, przyjaciółką i rodzicami. 

W dzień po zakończeniu szkoły spędziłam miłe popołudnie z moją Madzią. Wyszłyśmy na lody, stałyśmy w mega długiej kolejce, że przeglądając te wszystkie wywieszone propozycje dań i lodów zrobiłam się głodna i rzuciłam tekstem " Ale bym zjadła kebaba!" Wystarczyło, że spojrzałam na Magdę od razu jej zaprzeczyłam i mówiłam, że chcę loda. Poszłam zająć miejsce aż tu nagle przynosi mi wielgaśną bułę z mięchem i warzywami... Więc tak skończyło się nasze wyjście na lody. W drodze do mnie zaszłyśmy jeszcze do sklepu kupiłyśmy piwo na wieczór i  lody!!! Wyszłyśmy z Pongiem i miło spędziłyśmy resztę dnia. 
  W sobotę jakoś po 14 przyjechał po mnie Michał, pojechaliśmy na zakupy, zatankowaliśmy samochód. Oficjalnie rozpoczęliśmy sezon grillowy - padło na Bratoszów. Pogoda była całkiem przyjemna, pojedliśmy, posiedzieliśmy. W sumie jakby nie patrzeć tam mieliśmy swoje wspólne pierwsze ognisko w 2013r W drodze powrotnej zajechaliśmy do Pieszyc na najlepsze lody! - przynajmniej dla mnie. Później wspólnymi siłami posprzątaliśmy u mnie w mieszkaniu. Pod wieczór przeszliśmy się z Pongiem zaszliśmy jeszcze na małe zakupy. Obejrzeliśmy "Małych gigantów" ten program jest fenomenalny! Szkoda, że nie było takich programów za czasów, gdy byłam małym kajtkiem i występowałam przed rodzicami.


Jest już po 3... więc ciąg dalszy niebawem! 
Dobranoc :*

niedziela, 3 maja 2015

Przerwa | Schronisko | Rekolekcje

Cześć Łobuzy!

Witam wszystkich po mojej nieoczekiwanej dwumiesięcznej przerwie w blogowaniu... Ostatni okres był dla mnie bardzo ciężki. Momentami nie wiedziałam co się ze mną dzieje, co mam zrobić, dlaczego jest tak, a nie inaczej... Wolałam zrobić sobie dłuższą przerwę niż wyładowywać swoja złą energię i emocje tutaj. Na całe szczęście jest już okej - doszłam do siebie, wcale nie żałuję tak ważnej decyzji jaką podjęłam - ale o tym później.

Dziękuję wszystkim, którzy o mnie nie zapomnieli! Dostałam od Was masę pytań na mailu "Ewel gdzie Ty jesteś?", "Co się z Tobą dzieje!?" "Dlaczego nic nie piszesz?" ... Nawet osoby o których nie miałam zielonego pojęcia, że czytają te moje wypociny tutaj, zainteresowały się tym dlaczego przestałam pisać. Nie powiem bardzo mi tego brakowało. Dwóch miesięcy nie cofnę, ale na pewno te wszystkie wydarzenia zostaną ze mną na zawsze...

W skrócie przytoczę Wam co się u mnie działo w tym ostatnim czasie... Zacznę może od tych bardziej przyjemniejszych zdarzeń. Dziewczyny! nigdy nie zapomnę naszych poniedziałkowych wagarów! Tak mogłyśmy tylko my ; ) Deszcz, śnieg ciapa, wszystko na raz!, a nasza trójka ruszyła w "samobójczą" wyprawę  w kierunku schroniska. Po drodze wstąpiłyśmy do Majstra - uwielbiam ten ZOO Market ☻Ta agama kiedyś będzie moja! Droga była długa i ciężka, jeszcze w dodatku poszłyśmy okrężną drogą. Dzięki temu zrobiłyśmy  dobry uczynek! znalazłyśmy zamarzniętego psa od razu zadzwoniłyśmy po odpowiednie władze, żeby go zabrali. W schronisku zostałyśmy "odprawione z kwitkiem" psy można wyprowadzać tylko w soboty  od 10-13... W drodze powrotnej wstąpiłyśmy na herbatkę do babci Magdy.


W szkole miałam totalną fazę na "Ulalala" ciekawe czy się jeszcze kiedyś zobaczymy :D Może na 70-leciu szkoły? .... haha! Tak teraz przeglądam mój "dziennik" żeby sięgnąć pamięcią co działo się w tamtym czasie, mam tu sporo miłych komentarzy od Patrycji, przeróżnych rysunków Magdy. Niestety nie ma tu żadnych konkretnych szczegółów. Ten fragment mnie totalnie rozwalił:
04.03.2015r
"Burczy mi w brzusiu ; <
Magda wygilgotała mnie po stopie i ma fetysz 
na skarpety i tak w ogóle to KONFLIKT! "

Przypomniało mi się jak zwolnili Nas z lekcji i miałyśmy robić dyplomy w pracowni od grafiki dawno się tak nie uśmiałam! Szkoda, że już nie będziemy miały okazji nigdy tego powtórzyć... Albo naszych poligrafii! "Ta jasne" "friii, frii"

Warto wspomnieć też o rekolekcjach i szkolnym dniu kobiet. 

1.Tak mnie rozpieszcza 2.Moja teściowa robi najlepsze cannelloni 3.Moja największa miłość
4. Prezenty od kolegów z klasy


niedziela, 1 marca 2015

Leniwa niedziela

Cześć Łobuzy ;*

Dzisiaj zaszalałam - poszłam spać przed 5, a wstałam po 9 (znając życie, gdyby nie Pongo spałabym dłużej) Po tym jak Patrycja z Miłoszem wyszli, zadzwonił do mnie Piotruś, rozmawialiśmy tak prawie do 4.... ; D Nie powiem, bardzo fajnie minęła mi ta noc (dziękuję że poświeciłeś mi tyle czasu, przynajmniej się nie nudziłam i miło spędziłam ten czas)

Wstałam ogarnęłam się i wyszłam z Pongiem. Po powrocie do domu zrobiłam sobie śniadanie i nadrobiłam zaległości na youtube. Do obiadu mój czas wypełnili znajomi - trochę popisaliśmy, zdaliśmy sobie relację z ostatnich dni. Na obiad miałam pyszne gołąbki, które przywiózł Nam dziadek.

Około 14 wpadła Magda - siedzimy oglądamy telewizję, na chwilę obecną jest to "Kung fu panda II" Przyniosła ze sobą kilka włoski smakołyków - te babeczki są najlepsze! ♥ Później mój tato dorzucił Nam cały talerz ciastek i słomkę ptysiową - uwielbiam!

yummi ♥

piątek, 27 lutego 2015

Przegięcie | Filmiki | Nocka z Saku

Hej wszystkim, z tej strony Magda (Kasztan jak kto woli).

 Jest już prawie pierwsza i postanowiłam, że dodam notkę za Ewel (myje właśnie naczynia). Wczoraj Ewelcia wstała później niż zamierzała, bo o 7:30. W biegu wykonała wszystkie poranne czynności. Gdy po Nią przyszłam ruszyłyśmy w stronę naszej jakże zarąbistej szkoły. Na graficzkach przeczytała streszczenie, a następnie pisała na grupie na fb. Następnie były dwie godziny języka polskiego. Na pierwszym polskim pisaliśmy sprawdzian, który miał być z wybranej przez nas lektury, a okazało się, że był ze wszystkich. Później praca klasowa, która musiałyśmy napisać w 40 minut...pozdro dla niej. Na matematykach było spokojnie, Kruszynka miała dobry humor. Ewel nie była dziś przy tablicy, z czego bardzo się cieszyła. Dla odmiany byłam ja (na szczęście przykład był łatwy i nie krzyczała :D). Później poszłyśmy na ostatnią lekcje, jaką była religia (udało mi się namówić Kropkę, żebyśmy nie szły na fakultety z niemca). Ksiądz puścił film, ale raczej nikt go nie oglądał.

Po szkole Ewel zjadła obiad i wpadła na pomysł zrobienia notesu, do którego ja, Pati i Monia mamy się wpisać. Przyznam szczerze, że fajny z tym pomysł :) Po 18 zjawiłam się ja, obejrzałyśmy Idealna nianie i początek Perfekcyjnej pani domu. Wyszłyśmy z Poniem na spacer. Potem Ewel zrobiła mu jedzenie, wcześniej dając mi notes (oczywiście nie ogarnęłam i pisałam nie tak jak miało być). Następnie wykąpała się, wysuszyła i wyprostowała włosy ;)

Wieczorem nagrywałyśmy filmiki, które w najbliższym czasie Ewel wrzuci na bloga. Dzisiaj mamy wspólną nockę, jutro na 11:50 do szkoły! :)

 Pozdrawiam.

czwartek, 26 lutego 2015

Szkoła | Lekcje | Byle do weekendu

Cześć Mordki :*
Jest już tak późno, ale stwierdziłam, że muszę dla Was coś napisać (nie chcę robić sobie kolejnych zaległości) Jak już wcześniej wspominałam po dwóch grafikach mieliśmy fizykę, przenieśliśmy się do innej klasy porozsadzaliśmy się ; ) Miałam bardzo fajną miejsóweczkę obok moich ziomeczków "Ulalala" xD Po teście nauczyciel od razu sprawdził i wystawił oceny - no tak pewnie, że się pochwalę dostałam 6! (taka ze mnie pani fizyk, kurna! :) Moja torebka miała romans z pewnym osobnikiem, ale pozostawię to dla wtajemniczonych. Po fizyce mieliśmy dwie godziny niemieckiego całą klasą - na pierwszej lekcji Pani się spóźniła (nauczyciele mieli jakieś zebranie w sprawie piątku) Pod koniec lekcji przerobiliśmy nowy temat, a na drugiej lekcji był sprawdzian GRUPOWY :D Coż to była za współpraca... Wszyscy tacy zgrani i mili - to coś nowego w tej klasie. Pati te Twoje teksty mnie rozwalają "On się patrzył na Ciebie z takim pożądaniem" Na psychologii miałyśmy powtórzenie do sprawdzianu - Pani dała Nam 6 za konkurs. WŁAŚNIE! - zajęłyśmy 3miejsce : D
Na organizacji przyszła do Nas Pani Moniczka i robiłyśmy ciąg dalszy maglowania. A ile mamy nowych ploteczek... xD

Po szkole zjadłam pyszny obiad, zdałam relację mojemu kochanemu ojczulkowi. Przyszła Magda - zabrałam się za matematykę... Ta kobieta przesadza z tymi zadaniami! Później wyszłyśmy pod wieczór z Pongiem, Magda poszła do domu - ja wróciłam zrobiłam kolację, pomyłam naczynia. Wykąpałam się, wysuszyłam i niedawno co skończyłam pisać zadanie z polskiego.

Ja chcę już piątek, piąteczek, piątunio ; (

Moja ręka...  :(

Lecę spać, bo czeka mnie ciężki dzień.... Praca klasowa z polskiego, DWIE GODZINY MATMY.... Czy trzeba coś więcej?

środa, 25 lutego 2015

Grafika

Cześć Mordki ;*

Siedzimy z Pati na graficzce - Madzia mnie musiała opuścić ; < Jedzie sobie do Świdnicy pozałatwiać sprawy (tak tak wiem, że Cię babcia wysłała) Obczaiłyśmy z Łabędziem facebunia "Paweł T i 31 innych osób...." Siedzi to takie zamyślone przegląda ten profil i gada do siebie - cała Patrycja ♥ "Ooohhh ktoś tu nie ma utargu"

Trzeba powtórzyć notatki na kartkówkę z fizyczki - promieniotwórczość ♥ I jeszcze ten nieszczęsny sprawdzian z niemieckiego... ; /

Właśnie przed chwilą wyłączył mi się komputer - dobrze że się wszystko zapisało, bo pisałabym na nowo... Lekcje do 14:20 - a  po szkole matematyka z Magdą, trzeba zrobić zadania od Kruszynki 

Takie sklejki tylko na Omkłych

wtorek, 24 lutego 2015

Napisz mi coś miłego 2

 Zapraszam do kolejnej części wczorajszego wpisu ; )

20. Wiesz, że lubię zielony, dlatego kupiłaś mi na urodziny zarąbiste skarpetki w tym kolorze - jak je tylko zobaczyłam (była ostatnia para w Twoim rozmiarze i kolorze zielonym) pomyślałam "Muszę je kupić!"
21. Miss Czikita 2015 - no pewnie, żeby tylko xD
22. Do twarzy Ci w tym różowym szlafroku - a w tej niebieskiej koszulce też? ; p
23.<--- Tutaj chyba nic nie muszę pisać :D - ja też się nie wypowiem
24. Lubię robić z Tobą wyzwania - ja też! muszę je tutaj w końcu wrzucić
25. ZAKOCHANIEC [....] - taaaa!
26. Lubię robić Ci zdjęcia - a ja lubię Ci marudzić
27. Lubię z Tobą pichcić :D - nuggetsy bez soli! xD
28. Robisz pyszną sałateczkę ♥ - <skromniś>
29. Reniferu Ty jeden Ty ^^ - Słucham Cię Jeleniu :D (rozmowa w drodze z DDZ, trzeba to było nagrać)


30. Uwielbiam Twoje kłótnie z obcymi babkami - Ja też! <cwaniak2> (Teren prywatny, wasz czas jest ograniczony, akcja na skateparku)
31. Poprawiasz mi humor swoim marudzeniem - serio? ; )
32. Zawsze można Ci się wyżalić,bo wysłuchasz - zawsze, wszędzie i o każdej porze
33. Mimo, że czasami mnie ignorujesz to i tak Cię lubię - ja Cię ignoruję ? ; >
34. Ugotujmy razem Pyry - wrocławskie ? :D
35. Masz fajnego bloga (dodawaj częściej notki!) - postaram się ;p
36. " Czuje jak jem tego pieroga!"  - tak było... czułam jak kąsam te różki.... mmm ten farsz


Siłownia | Folwark zwierzęcy | Kocurro

Cześć Ziomki ;*

Uwielbiam te Nasze blogowe konwersacje - przez to byłam dziś tak niewyspana... W sumie to nie przez to, bo tak czy siak bym nie zasnęła. Miałam się rano wykąpać, poprzypominać słówka na sprawdzian z niemieckiego, nauczyć się na kartkówkę z PP  - 7:00 dzwoni budzik "Nie ma bata! nie wstaję!" Wyczołgałam się z łóżka dopiero po 8 - już tak sobie myślałam, że odpuszczę sobie dzisiaj dwa pierwsze wfy i siłownię na basenie, ale po dłuższym namyśle stwierdziłam, że jednak pójdę

Sakowskie przyszła po mnie przed 9 i ruszyłyśmy w stronę basenu, po drodze zahaczyła Nas Marta i poszłyśmy w trójkę - opowiedziałam jak było na konkursie itp. Na miejscu przebrałyśmy się i poszłyśmy poćwiczyć. Po siłowni wstąpiłyśmy z Magdą do Biedronki - jak zawsze musiałam obczaić książki "Zrób mi zdjęcie tej okładki!" :D W szkole byłyśmy przed długą przerwą, po raz kolejny opowiadałam jak było na konkursie xD Miałyśmy też bekę z Sarenki i jego czadowego dresu! ♥

Po przerwie wstąpiłyśmy do Pani pedagog, która również była ciekawa jak Nam poszło. Na niemieckim siedzieliśmy całą grupą - sprawdzian będzie jutro (upiekło mi się, bo nic nie powtórzyłam) Na polskim miała być praca klasowa (my miałyśmy być zwolnione z powodu wczorajszego konkursu) ale chłopaki wczoraj przełożyli ją na czwartek - także to kolejny plus dzisiejszego dnia. Dokończyliśmy oglądać "Folwark zwierzęcy" Pati zajęła się moim "dziennikiem" później pisałyśmy Magdzie w zeszycie. Na drugiej godzinie omówiliśmy film. Kocurro jak zawsze dał popis na lekcji - "Kaczka Dziwaczka", akcja z telefonem no i przez niego mamy zadanie domowe! ; <  Po polskim poszłyśmy do domu - tak się źle czułam, stwierdziłam że nie wytrzymam do 16 (ominęłyśmy tylko PP i dwie godziny siedzenia i robienia kartek)

Jak wróciłam wskoczyłam pod prysznic - od razu dużo lepiej się poczułam. Mamuśka kupiła pierogi u konkurencji :D Ale o tym już wspominałam na naszej fb tajnej grupie xD Teraz siedzę sobie z Kasztanową i słuchamy smętnych piosenek...

 no to jedziemy

Konkurs | Najlepszy w zawodzie | Świdnica

Pojechałyśmy z dziewczynami Kozdro samochodem do Dzierżoniowa - miałam robić Pati wróżby w drodze na konkurs. Na miejscu zadzwoniła Nasza nauczycielka z informacją, że bardzo jej przykro, ale Patrycja nie może z Nami jechać jako osoba towarzysząca - może przetransportować swoim samochodem tylko 4 osoby... No to kurde, tyle czasu ma samochód i nie wie na ile osób?! Wkurzyłam się jak nie wiem, no ale w końcu był 23 ! Miałyśmy jeszcze sporo czasu, to przeszłyśmy się na rynek, dziewczyny zamówiły sobie kawę - a my obgadywałyśmy "Podwalną" 

Patrycja poszła na lumpy, a my ruszyłyśmy w stronę liceum. Obgadałyśmy naszych "wspaniałych" stróży prawa... Normalnie przechodzi to ludzkie pojęcie. Po 14 siedziałyśmy już w samochodzie i ruszyłyśmy w stronę Świdnicy. Całe szczęście, że nie dopadła mnie moja choroba....

W Świdnicy szukałyśmy ulicy - Pionierów 10, zapytałyśmy się jakiegoś chłopaka to Nam w skrócie objaśnił jak mamy tam dotrzeć. Na miejsce dotarłyśmy jako ostatnia z 4drużyn (czekał na Nas poczęstunek i ciepła herbata) Dziewczyny coś przekąsiły i poszłyśmy na salę konkursową - zostało dla Nas stanowisko nr 2 - centralnie przed samą komisją. Ku naszemu zdziwieniu na stanowiskach było masę materiałów - sztaluga, bloki, kartki, farby, pędzle.... komputer i drukarka.  Bez zbędnego gadania przewodnicząca komisji rozdała Nam arkusze egzaminacyjne. W sumie też się trochę zdziwiłyśmy bo były z nowej podstawy programowej - czyli zupełnie inna bajka niż to co zazwyczaj robimy na przedmiotach zawodowych.

Przeczytałyśmy treść zadania i zabrałyśmy się za wykonywanie pierwszego zadania - dotyczyło ono typu psychologicznego klienta (Naszym zadaniem było wypisanie informacji z treści zadania oraz napisanie schematu rozmowy z klientem z uwzględnieniem najlepszego medium reklamy) Poszło Nam całkiem sprawnie - najpierw napisałyśmy wszystko na brudno, później Karolina przepisywała na komputerze, a ja z Kasią rozmyślałyśmy nad hasłem reklamowym. Trochę nad tym myślałyśmy (hasło reklamowe dotyczyło wprowadzenia nowego obuwia zimowego dla osób młodych i aktywnych) W końcu udało mi się napisać jakąś rymowankę przepisałyśmy ją na komputerze i wydrukowałyśmy. Kolejnym zadaniem była ulotka, miałyśmy ją wykonać w dowolnym programie graficznym zamieszczonym na pulpicie. Szybko odpaliłyśmy Corela i starałyśmy się coś zaprojektować - nagle wszystkie odeszłyśmy od komputera, żeby zaplanować projekt plakatu (miał być wykonany ręcznie, w formacie B1, techniką kolażu) Chciałam sprawdzić na kompie kolory logotypu, patrzę monitor wyłączony - myślałam że Nam ekran zgasł a tu się okazało, że Nam się komputer wyłączył. Podeszła do Nas babka z komisji z wielkimi pretensjami, że to niby Nasza wina "Może któraś z Was listwę wyłączyła" No tak mnie poirytowała, że normalnie masakra!

Musiałyśmy robić wszystko na nowo - Kozdro robiła ulotkę a my z Kasią zabrałyśmy się za plakat, kolejna rzecz która Nas rozwaliła - FARBY! Zamiast dać Nam jakieś kredki, mazaki oni dali farby. I weź tu się baw... czekaj aż to wszystko wyschnie. Po 15min znowu pojawiły się problemy z komputerem, ciągle się zacinał. Zawołali informatyka, który też widać że jakoś mało kumaty " A ten plik jest Wam potrzebny? bo on jest za ciężki i dlatego tak się zacina" - no kurna! Najważniejszy element ulotki a gościu się pyta czy jest on Nam potrzebny.... Znowu zaczęła sie wtrącać babka z komisji - twierdząc, że informatyk Nam podpowiada (no to jakieś kpiny normalnie...) Zostało Nam 15minut... zdążyłyśmy wydrukować ulotkę i szybko zrobiłyśmy plakat... Wyglądał tragicznie.... W ogóle to nie wspominałam ale na wykonanie wszystkich zadań miałyśmy 3h.

Po konkursie dziewczyny poszły coś zjeść, porozmawiałyśmy z Panią o tym jak Nam poszło... Mogłabym tutaj sporo napisać o organizacji tego konkursu, ale nie będę się wypowiadać i stosować czarnego PR na blogu.

W drodze powrotnej ledwo co wytrzymywałam... Mam nadzieję, że jak zrobię prawo jazdy to moje przekleństwo się skończy! ; )

wczorajsze skypeowe zdjęcie
 zmęczona po całym dniu...

Co krok, co dzień, co noc

Powinnam już dawno spać... miałam też dodać post o konkursie - zrobię to  jak wstanę, albo jak wrócę ze szkoły. Jestem tak cholernie zmęczona, ale co z tego jak i tak nie mogę spać? ; < Bez sensu... Rozmawiam sobie z Krzysiem i Pyrasem na skypie - dzięki chłopaki! ; )

Wreszcie skończył się ten przeklęty dzień! nawet w kalendarzu na telefonie wyskoczyło mi powiadomienie "To już dziś - ten dzień... STRZEŻ SIĘ!" hahaha

Tak ładnie sobie śpiewamy ; ) Podsumowując dzisiejszy dzień, z dedykacją dla Pati - Nasza piosenka:

Ta smutna agonia
Magiczne rozkosze
Dzikie żądze, euforia
Kocham to i nie znoszę
Mamy się ku sobie
Kochankowie: Romeo i Julia
To o mnie, o tobie opowieść jest smutna